Dodano: 09:33, wtorek, 9 luty 2010

Jak to się stało, że dobrze zapowiadający się muzyk ląduje na bruku? Jak to się dzieje, że utalentowany student traci kontrolę nad swoim życiem? I dzięki komu takie historie oglądają światło dzienne?

 

Film Solista w reżyserii Joe’a Wrighta opowiada autentyczną historię Nathaniela, bezdomnego, rezydującego pod pomnikiem Beethovena w mieście aniołów. Los Angles, w którym mieszka 90 000 bezdomnych, ma być uosobieniem wolności i spełnienia życiowego. Dziennikarz LA Times wskutek wypadku na rowerze trafia pod pomnik, gdzie pomieszkiwał Nathaniel. Pan Lopez, bo tak się nazywa, szuka tematu do artykułu. Nie zamierza pisać o służbie zdrowia. Angażuje się w historię grajka ulicznego, którego zadaniem jest zdobyć 3 struny – grał na 2. Felietony pisane przez Lopeza cieszą się sympatią czytelników. Jedna z czytelniczek, cierpiąca na artretyzm przekazuje swoją wiolonczelę bezdomnemu muzykowi. I tu rozpoczyna się kierowanie życiem muzyka.

Dziennikarz kontaktuje się z siostrą muzycznie uzdolnionego bohatera. Załatwia mu mieszkanie, a ten wyznaje, że go kocha, że jest jego bogiem.

Film pokazuje zdjęcia miasta z lotu ptaka. A także porusza ważne kwestie, jak przyjaźń i wierność swoim wartościom. Podobnie ważkimi wartościami są te przedstawione w książce Iana Mcwana wydanej przez Znak pod tytułem Marzyciel (2009).

Czy miasto jest pustynią czy jest remedium dla ludzi znudzonych życiem w gromadzie? Czy trzeba nie mieć fizycznie domu, żeby czuć się bezdomnym, w oderwaniu od rzeczywistości, mieszkańcem krainy marzeń?

Marzyciel Iana Mcwana to zbiór ośmiu opowiadań traktujących o Peterze i jego domu rodzinnym, gdzie nie brakowało okazji do bujania w obłokach. Głowa w chmurach  to dar do marzenia w każdych okolicznościach. Peter Fortune to brat Kate, chłopak, który wpatrywał się w niego bez mrugnięcia.

„[…] gdyby ludzie mniej czasu na dołączaniu do grup i sprawianiu, że inni też do nich dołączają, gdyby każdego dnia choć chwilę poświęcili namyślenie, kim są lub kim mogliby być, wtedy świat byłby dużo lepszym miejscem i może nawet nie byłoby wojen” – czytamy w opowiadaniu wstępującym zatytułowanym Kim jest Peter. Bohater Mcwana podobnie jak Nathaniel z filmu Solista to marzyciele, czujący się obco w warunkach im danych, postaci e, które uciekają w świat wyobraźni, idei i myśli, więcej: sztuki. Muzyka oraz  pisanie historii stają się sposobem na pokonanie wewnętrznej potrzeby, pokonywanie osobniczej bezdomności, bo oto kto uratuje Petera z rąk Złej Lalki o jednej ręce i jednej nodze, kto przyjdzie z pomocą bratu Kate, w pokoju której ma się rozegrać istotna scena rewanżu, uroczystego przejęcia pokoju chłopca przez 60 lalek Kate. Opowiadanie Lalki wprowadza czytelnika w klimat złowieszczej prognozy przyszłości, akcji na granicy jawy i snu. Wątek ten zostaje roziwnięty w opowiastce o Barrym – Prześladowca. Trzeba przyznać, że historie kreślone przez autora Pokuty mają w sobie element moralizatorski, zostały tak dobrane, że sprawiają wrażenie mądrych bajek czytanych dzieciom; Marzyciel to w wymowie przypowieść o ludzkich przywarach, lękach, które można wyleczyć poprzez empatię, rozmowę, konfrontację i wejście w świat innego. Świat kota poznamy zamieniając się z nim na skórę, podobnie jest z oswajaniem niemowlęctwa, obślizgłego, mlaskającego, ubabranego jedzeniem i mówiącego w nieznanym języku, a przez to niezrozumiałym, irytującym w swej niekształtnej formie. Naczelne pytanie: skąd wiesz, że teraz nie śpisz. Może w istocie nie ma co się bać innych, przejmować sprawami przyziemnymi, które tak naprawdę są do opanowania jak we śnie. Ian McEwan podejmuje kwestię prawdziwości życia, jego wymiaru i stopnia uzasadnionego lęku przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Gdyby założyć, że to my śnimy swoje obawy – z łatwością możemy je pokonać i współczuć sobie, że zakładaliśmy ich istnienie. „Książka pożyczona z biblioteki, którą trzymał w ręku, jasny szeroki korytarz, lampy zwisające z sufitu, klasy na praw i lewo, uczniowie, którzy z nich wychodzili – wszystko to mogło naprawdę nie istnieć. Mogło być niczym więcej, jak myślami zrodzonymi w jego głowie”.

Narracja prowadzona z perspektywy dziecka jest wyrazem autorskiej wrażliwości, obserwacji życia i notowania jego scenek na swój naturalny poetycki sposób, pozbawiony nadętej estetyzacji przedstawionych obrazów.

Sensoryczne poznawanie świata - dziecka przez dziecko - w Marzycielu, zwłaszcza w Niemowlęciu to pomysł na przekonanie samego siebie do absurdalnego założenia jakoby coś nas przerażało, zohydzało itp. „To jedzenie było tak doskonałe, że był dumny, iż może je nosić we włosach, na rękach, na twarzy i ubraniu” – bohater wchodzi w skórę niemowlaka za sprawą różdżki swojej siostry.

Przezabawne jest opowiadanie Włamywacz w tym tomie. Utrzymana w tonie Kevina samego w domu historia poświadcza chęć podejmowania przez autora tematów ważnych, również ze względu na stereotypowe pojmowanie pewnych pojęć, tu: starości, jej korelacji z młodością.

Marzyciel to pean na cześć myślicielskiego życia, ukochania czasu jak tego, którego obecność pozwala na refleksję, rozwagę, planowanie i analizowanie wielu smaków życia.

Zatem można powiedzieć, że mcewanowski marzyciel to postać solisty Nathaniela, który jest bezdomny dopóty dopóki nie odnajdzie samego siebie w swoim świecie – idea polega na umiejętności marzenia dla siebie wbrew przeciwnościom nieśnionej rzeczywistości: …bo jak gram to myślę o muzykach, żeby poczuć ducha, który karmi duszę.

- Posłuchaj mnie. Musisz przestać tak na mnie patrzeć. Nie masz żadnego powodu, żeby mnie nie lubić. Wszystko jest ze mną w porządku, jestem naprawdę…